Junction Climbing – od marzeń do rzeczywistości
Pomysł. Pomysł, który zamienia się w marzenie. I marzenie, które przeradza się w projekt. Projekt z wieloma pytaniami, zmiennymi i nieprzespanymi nocami.
Jest to punkt wyjścia dla wielu znanych nam siłowni wspinaczkowych. Czasami nie ma dobrej siłowni wspinaczkowej w okolicy, czasami jest jedna, ale nie wystarcza, aby służyć społeczności, czasami po prostu myślisz, że możesz to poprawić. Albo, wiesz, po prostu wierzysz, że praca 9-5 służyła ci dobrze do tej pory. A teraz nadszedł czas, aby zacząć pielęgnować swój pomysł, uczynić z niego marzenie, a następnie projekt.
Zainspirowani historią każdej siłowni wspinaczkowej i lekcjami po drodze, rozpoczniemy serię krótkich wywiadów z właścicielami siłowni, aby zbadać siłę napędową ich decyzji o stworzeniu i prowadzeniu siłowni wspinaczkowej.
Dzisiaj przedstawimy wam Johna Kudelkę z Junction Climbing. Siłownia, z którą czujemy się szczególnie blisko, ponieważ byliśmy świadkami licznych zmagań i bitew, które zespół Junction musiał stoczyć, aby to się stało. Udowodnili, że jeśli mocno w coś wierzysz i ciężko na to pracujesz, wszystko inne w końcu samo się ułoży.
WT: Czy pamiętasz, jak po raz pierwszy wpadłeś na pomysł posiadania siłowni wspinaczkowej? Co cię do tego skłoniło?
John: Pracowałem dla wielu przedsiębiorców i widziałem sukces, jaki można osiągnąć, posiadając własną firmę zamiast pracować dla jednej z nich. Chciałem mieć firmę, która byłaby centrum społeczności i aktywności, wnosząc pozytywny wkład w świat, zamiast z niego czerpać. Biznes, który pozwoliłby uniknąć pułapek związanych z zarządzaniem zapasami, sezonowym ruchem lub oczekiwaniem na zapłatę. Pracowałem w branży outdoorowej i widziałem, jak wspinaczka przenosi się z marginesu do głównego nurtu. Nasze miasto nie miało siłowni wspinaczkowej, podczas gdy inne mniejsze miasta już ją miały. Wiedziałem, że jeśli mi się uda, to się uda. Siedząc w ulubionej restauracji z moją żoną, przedstawiłem jej ten pomysł, a ona natychmiast zgodziła się, że to świetna droga.
WT: Co było najtrudniejszym wyzwaniem na drodze od marzenia do rzeczywistości?
John: Najtrudniejszą rzeczą była próba pracy nad wszystkimi elementami, nie wiedząc, które z nich zostaną rozegrane i w jakiej kolejności? Czy możemy złożyć ofertę na budynek, nie wiedząc, czy uda nam się zmienić jego przeznaczenie? O jaką kwotę możemy poprosić bank, gdy nie znamy jeszcze ostatecznego projektu? Jak zatrudnić pracowników, nie wiedząc dokładnie, kiedy zaczną pracę? Podjęliśmy duże ryzyko i większość z nich się opłaciła.
WT: Jak wyglądała noc przed oficjalnym otwarciem? A jak wyglądał kolejny wielki dzień?
John: Poprzednia noc była szalona! Wciąż montowaliśmy podłogę i ustawialiśmy uchwyty! Następny dzień był zamazany. Ciągłe powitania, asekuracja, oprowadzanie ludzi. Kiedy wszystko było gotowe, wszystko, co mogliśmy zobaczyć, to świetlana przyszłość, praca i stres związany z budową zniknęły.
WT: Patrząc wstecz, czy coś byś zmienił?
John: Czasami rozmawialiśmy o drobnych szczegółach, a następnie pomijaliśmy je, skupiając się na rzeczach, które wydawały się ważniejsze. Potem, gdy nadchodził czas, zastanawialiśmy się, dlaczego nie zrobiliśmy tego, o czym kiedyś rozmawialiśmy. Warto też wcześnie zatrudnić księgowego.
WT: Jakieś rady dla ludzi, którzy myślą o podążaniu Twoją ścieżką?
John: Pracuj dalej. Zbyt często to, co powstrzymuje powstanie siłowni, to fakt, że ludzie się poddają, a nie to, że przeszkód nie da się pokonać. Ponadto – siłownia, o której marzysz, może być inna niż siłownia, którą możesz zrobić – ograniczenia budowlane, fundusze, zagospodarowanie przestrzenne – wszystko to może wymusić inny wynik. Posiadanie jakiejkolwiek siłowni jest lepsze niż nieposiadanie żadnej siłowni i może być odskocznią do większych rzeczy. Na koniec – wcześnie zatrudnij księgowego. Wiedza o tym, gdzie wydałeś każdego dolara, może mieć kluczowe znaczenie w przyszłości.
WT: W trzech słowach, co oznacza dla Ciebie posiadanie i prowadzenie siłowni wspinaczkowej?
John: Najlepsza praca w życiu.
John Kudelka, Junction Climbing w London, Kanada






